O mnie
Najpewniej czuję się z aparatem.
Fotografuję wydarzenia od środka: bez reżyserowania, bez męczącego ustawiania gości i bez zabierania im przestrzeni.


Kamera pomaga mi wejść w sam środek wydarzeń.
Większość osób na imprezach najlepiej bawi się z drinkiem w ręku, ja najpewniej czuję się z aparatem. Jako introwertyk traktuję obiektyw jak narzędzie, które nadaje dynamiki moim interakcjom z otoczeniem. To dzięki fotografii trafiałem w miejsca i sytuacje, w których bez niej pewnie nie brałbym udziału.
W pracy fotografa reportażowego najbardziej cenię autentyczność. Unikam reżyserowania kadrów i męczącego ustawiania gości do zdjęć.
Sposób pracy
Obserwuję, przewiduję, nie przeszkadzam.
Staram się być tam, gdzie ktoś zbija pionę, stuka się kieliszkiem albo po prostu szczerze się uśmiecha, i błyskawicznie zmienić pozycję, zanim obecność aparatu stanie się niezręczna.
Wierzę, że najlepsza fotografia eventowa powstaje wtedy, gdy ludzie zapominają o obecności fotografa. Dlatego zamiast układać wydarzenie pod zdjęcia, szukam relacji, gestów i momentów, które już tam są.

Koncerty i kluby
Rytm jest częścią kadru
Muzyka jest dla mnie nieodłącznym elementem procesu twórczego, dlatego tak dobrze odnajduję się w fotografii koncertowej i klubowej. Światło zmienia się szybko, ludzie jeszcze szybciej. Trzeba być gotowym, zanim wydarzy się właściwy moment.
Odpowiedzialność
Materiał ma być bezpieczny i gotowy na czas
Prowadzenie Studenckiej Agencji Fotograficznej „Jamnik” przy Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim nauczyło mnie odpowiedzialności za powierzony materiał i sprawnej organizacji pracy. Podczas zlecenia skupiam się wyłącznie na dokumentowaniu wydarzenia. Nie piję alkoholu i dbam o to, by gotowe zdjęcia oddawały jego prawdziwy klimat.

Poza przewidywalnym scenariuszem
Słońce, ulewa, upał czy mróz zmieniają sposób pracy, nie powód, żeby odłożyć aparat!
Fotografowałem już z limuzyny, rowerka wodnego, pontonu, drabiny, rusztowania… Bywałem kilka centymetrów od topowych artystów, w środku mosh pitów, obok pirotechniki, na pikietach i marszach.
Sprzęt traktuję jak przedłużenie ręki oraz staram się chwytać nieoczywiste i ryzykowne kadry – bo wtedy wyglądają najlepiej;)
Często eksperymentuję też z lampą błyskową, bo uwielbiam sposób w jaki zamraża ruch na zdjęciu.
Jeżeli chcesz wesprzeć kolejne zdjęcia, możesz postawić kawę.
Współpraca
Opowiedz mi, co planujesz.
Jeśli szukasz naturalnego reportażu z koncertu, eventu, wydarzenia sportowego albo przyjęcia, napisz kilka konkretów. Odpowiem z dostępnością i punktem wyjścia do wyceny.